Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura


SYLWETKA MIESIĄCA

Robert T. Rutkowski

 

Nowa sylwetka miesiąca - Robert T. Rutkowski

Urodzony 22 lutego 1978 r. w Łodzi. Absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Debiutował na łamach łódzkiego informatora kulturalnego "Kalejdoskop" w 1998 r. Wydał dwa zbiory wierszy: Niezobowiązujący spacer po cmentarzu (Wydawnictwo "Biblioteka" 2002) oraz Łowienie spod lodu (Biblioteka "Frazy" 2008). Publikował m.in. w "Akcencie", "Frazie", "Kresach", "Pograniczach" i "Toposie". Laureat kilku konkursów poetyckich, m.in. Nagrody Rektora Uniwersytetu Opolskiego w IV Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego O Gałązkę Oliwną oraz VII Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Stanisława Czernika. Jego wiersze tłumaczono na język angielski i serbski. Mieszka w Łodzi.



x x x

nie wierzę poezji
która zostawia po sobie
jedynie popiół
i puste butelki po wódce

nie wierzę
upozowanym rimbaudom
z ostrym makijażem
nieprzespanych nocy

nie wierzę tym
którzy chodząc po kruchej tafli lodu
mówią
że chodzą po wodzie

poezja
to łowienie spod lodu


x x x

stare domy
okna
z wpisanym w nie krzyżem

człowieka
można opisać tak samo
jak rzecz

rzecz
mówi do rzeczy
od rzeczy

nie ma nic
w rzeczy
samej

postać w oknie
wypełnia formę
treścią


krzesło

        wierzę w krzesło, w którym zawsze znajduję oparcie. jego stałość jest pewna, a prostota, wolna od niedomówień, nie pozostawia miejsca na demagogię.
        odkąd wyszedłem do ludzi z dobrą nowiną, wyśmiewają i szydzą z mojej wiary. w czym jest gorsza od innych, pytam, jeśli dzięki niej nie odczuwam tak dotkliwie ciągłego bólu w krzyżu?
        na każdym kroku ludzie, których nawet nie znam obrażają moje uczucia religijne. dość tego! - krzyczę. - od tej pory ktokolwiek użyje słowa krzesło nadaremno, odpowie za to przed sądem.
        jestem święcie przekonany, że każdego czeka krzesło ostateczne, na którym wszystko będzie mu policzone.
        ale, oczywiście, dla sądu to żaden dowód.


kaliban

Pro. I pitied thee,
Took pains to make thee speak, taught thee each hour
One thing or other: when thou didst not, savage,
Know thine own meaning, but wouldst gabble like
A thing most brutish, I endow'd thy purposes
With words that made them known: but thy vile race
Though thou didst learn, had that in 't which good natures
Could not abide to be wth; therefore wast thou
Deservedly confin'd into this rock,
Who hadst deserv'd more than a prison.
Cal. You thought me language, and my profit on 't
Is, I know how to curse: the red plague rid you,
For learning me your language!
                                   Shakespeare, The Tempest

1. drzewo

najtrudniej
nie widzieć drzewa
ale drzewo
rozumieć

kaliban spotyka swoją myśl
już wypowiedzianą
dawniej
była szczekaniem psa
dźwiękiem łamanych gałęzi

teraz kiedy umie nazwać wszystko
czego potrafi dotknąć
czuje się nieswojo
uboższy
o każde wypowiadane słowo

mówi mało i rzadko
jakby bał się że przestanie istnieć
oddając się przedmiotom
lub tej zdradliwej przestrzeni
między słowami
o której wie jedynie
że istnieje

czasem kiedy myśli
spadają na niego jak drapieżne ptaki
chciałby opuścić ręce
wzruszyć ramionami

ale patrząc na drzewo
rozumie
że powrotu nie ma


2. owoc

żyjąc wśród ludzi
kaliban stopniowo nabierał pewności
że nie różni się od nich
niczym

zwierzę które oswajał w sobie
pragnieniem człowieczeństwa
w istocie okazało się
człowiekiem

od tamtej pory
jego ulubionym zajęciem
stało się
udoskonalanie
własnych rozczarowań

słowa
które dawniej kusiły go przestrzenią
stawały się coraz bardziej duszne
i obce

przestrzeń wypełniła woda

najtrudniej
widzieć drzewo


3. angielskie wyjście

kultura cię oszpeca
- mówili -

pozwól myślom
rozpływać się w ustach
zanim słowem staną
w gardle

chodź po wodzie od drzewa do drzewa

w końcu
wszyscy jesteśmy
niewolnikami
między bogiem
a prawdą

- mówili -

after all
there's always someone
who introduces you
a red herring


strach

mój strach
rozwija się i dojrzewa
razem ze mną

dawniej
trzymałem go w pudełku
po zapałkach

nocą
nasłuchiwałem
jak rósł

bawiłem się nim
niezdarny szczeniak
nie odstępował mnie
na krok

był przy mnie
kiedy kradliśmy sąsiadowi jabłka z sadu
i kiedy biliśmy się z chłopakami
zza rzeki

później
jego pysk dorósł
do oczu

wyprowadzałem go na spacer
szedł cierpliwie przy nodze
na krótkiej smyczy

czasem uciekał
znikał za rogiem
znaczył teren

beze mnie nie istnieje
myślę że właśnie dlatego
zawsze wraca

nocą
nasłuchuję jak rozpycha ściany
mojego domu


orfeusz

nie wierzę w niebo ani w piekło
posągi bogów mają puste oczy
kamienne twarze
na których ślady ludzkich rąk
odcisnęły swoją śmiertelność

a jednak zdecydowałem się pójść po ciebie
w tę próżnię
z głuchą lutnią która nie zatrzyma rzeki
nie skłoni drzew

dla zadziwienia tłumu wymyśliłem
drugie dno
miasto kimeryjczyków pod namiotem mgły
smutną równinę wierzby i topole
okryte czarną korą rzeki
bezczynne ręce briareusa
charona i kerberosa
daninę

z kamienną twarzą patrzyłem w puste oczy
wszystkich moich kłamstw
nie wierząc w cud

wybacz

nie miłość kazała mi spojrzeć za siebie
ale strach że cię zobaczę

na szczęście na drodze nie było nikogo


szymon de montfort

kiedy myślę o prawdziwych chrześcijanach
ludziach głęboko wierzących
zawsze staje mi przed oczyma obraz
hrabiego de montfort

ten żyjący w xiii wieku pacyfikator
katarskich miast księstwa langwedocji
działający z polecenia papieża innocentego iii
był prawdziwą karzącą ręką boga
w jednym tylko miasteczku béziers wymordował
piętnaście tysięcy mężczyzn kobiet i dzieci
niejednokrotnie szukających schronienia
w kościołach i sanktuariach

na pytanie jednego ze swoich oficerów
jak odróżnić heretyków od wiernych
których przecież tam nie brakowało
miał ponoć odpowiedzieć
zabić ich wszystkich,
bóg pozna swoich.

jak wielka musiała być jego wiara
jak wielka ufność pokładana w bogu
w całej historii chrześcijaństwa nie ma bardziej
imponującego przykładu zdania się na wyroki niebios

gdziekolwiek teraz jesteś hrabio
jakiekolwiek niebo rozjaśnia blask
twojej świętości
przyjmij proszę to skromne pozdrowienie
i pokłoń się ode mnie panu


sztuka przekładu

gdy noc czarną pończochą przewiąże mi oczy
długo będę się uczył czytać cię palcami
aż puste dotąd strony gładkie jak aksamit
opowiedzą litery wykształcone w dotyk

i przełożę na język tak jeszcze ci obcy
każdą część mowy którą zapiszesz znakami
na zwojach prześcieradła chciwie paznokciami
gdy w siódme niebo wieść nas będą siódme poty

twoje piękno rozgrzesza przecież ze wszystkiego
co nie jest powierzchowne więc nic wtedy nie mów
tylko rozbierz się ze mnie jak z przemokniętego

płaszcza i daj zapomnieć że ciało w pośpiechu
codziennie wystawiając na zbyt łatwą zdobycz
odmieniasz przez przypadki oraz przez osoby


telefon do przyjaciela

          radosławowi chudzikowi

jak będziesz niegrzeczny to pójdziesz do piekła
a tam nie ma lekko
diabły są brzydkie i brudne
gotują ludzi w kotłach ze smołą
i kłują widłami
a gdyby tego jeszcze było mało to wszędzie śmierdzi siarką
i tak wyobraź sobie CAŁĄ WIECZNOŚĆ
no - chyba że jesteś niewierzący
to kiedy umrzesz zakopią cię w ziemi gdzie będziesz gnić
aż w końcu zjedzą cię robaki
i tyle twojego
co sobie pożyłeś

jak będziesz miał trochę szczęścia to może trafisz do czyśćca
a tam niewiele lepiej
co prawda nie ma diabłów
ale trochę zalatuje siarką
i męczysz się bracie cholernie
pocieszać może jedynie fakt że jak już swoje odsiedzisz
to mogą wypuścić cię do nieba
ale nikt nie wie kiedy jest to już
i to jest chyba w tym wszystkim najgorsze
no - chyba że jesteś niewierzący
to kiedy umrzesz zakopią cię w ziemi gdzie będziesz gnić
aż w końcu zjedzą cię robaki
i tyle twojego
co sobie pożyłeś

ale za to jak będziesz grzeczny - pójdziesz do nieba
a tam bajka
nic nie musisz robić
chyba że chcesz to możesz sobie trochę pośpiewać w chórze
wysypiasz się i nigdy nie jesteś głodny
ciuchy masz zawsze czyste i wyprasowane
chodzisz bracie rozanielony ze wszystkimi których kochałeś za życia
i w ogóle jest tak pięknie
że hej
no - chyba że jesteś niewierzący
to kiedy umrzesz zakopią cię w ziemi gdzie będziesz gnić
aż w końcu zjedzą cię robaki
i tyle twojego
co sobie pożyłeś

a teraz wybieraj
zostały ci dwa koła ratunkowe
pół na pół i pytanie do publiczności
tego drugiego nie polecam
publiczność może być podkupiona


jest

jest wiatr i muzyka podobna do wiatru
jest spacer w słońcu z kobietą która jest tylko ciałem
i droga prowadząca do jej domu
jest wiosna na cmentarzu w samym sercu miasta
jest o każdej porze dnia i nocy 4:30 nad ranem
jeśli spojrzeć na to globalnie
jest samotność starych ludzi w czterech ścianach ich świata
i spokój który powoli zabija
jest jezus chrystus postać autentyczna
jak twierdzą niektórzy
i ich wiara że wszystko dobrze się skończy
jest pragnienie śmierci od którego odwodzi jedynie ciekawość
ten drugi stopień do piekła
jest poezja znacząca tak wiele
dla tak niewielu
i ktoś kto o tym myśli
a myśleć znaczy
nie być
pewnym


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja

  sylwetka miesiąca 
  ARCHIWUM

  Robert T.
  Rutkowski

  Przemysław
  Owczarek

  Przemysław
  Dakowicz

  Barbara Nadgórska
  - Maciejewska

  Monika Mosiewicz

  Maria Duszka 

  Grzegorz Strumyk 

  Piotr Macierzyński 

  Dorota Filipczak 

  Kacper Bartczak 

  Jerzy Jarniewicz 

  Piotr Grobliński 

  Marek Czuku 

  Lucyna Skompska 

  Bogusław Bujała 

  Krzysztof Smoczyk 
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry