* * *
w mieście gotyckich fabryk
rycerze ciężko pracują
ich zbroje jak ciała maszyn
lśnią tłustym złotem oliwy
w sobotę miasto ogląda
najnowszy film ze świętym
jerzym w niedzielę cisza
wypływa z lasu kominów
wciąż większe i wyższe katedry
w miejsce drewnianych kościołów
które rozbiera się i przewozi
na dawno nieczynne cmentarze
kobiety
w mieście gotyckich fabryk
są bardzo trudne do kultu
ukryte w wieżach z betonu
w stylu epok późniejszych
BRAMY
śródmiejska linia demarkacyjna
oddziela armie ulicy
od partyzanckich oddziałów podwórka
pod brudne posterunki
kamiennych pachołków z onz
przychodzą fotoamatorzy
złaknieni resztek światła
przezroczyste podmiejskie kurtyny
oddzielają widownię ogrodów
od ruchomej sceny chodnika
nachalny inkasent
zbiera na oświetlenie rampy
złe psy przynoszą w pyskach
programy wydarte listonoszom
a jednak czasem się otwierają
bramy furtki perspektywy
ktokolwiek wchodzisz
witaj się z nadzieją
ULICA
wypływa z krągłych bioder placu
w slumsach śródmieścia
wychowuje się na ulicy
gorszona w bramach
jakoś dorasta do pierwszych bloków
do szkoły księgarni kościoła
parzyste numery przekraczają setkę
po stronie nieparzystej bankructwo cieplarni
w nagłym przypływie fantazji
bierze na raty drugą jezdnię
i wąski pasek zieleni
dwupasmowym wiaduktem
wjeżdża w długą starość przedmieść
skromne renty
przywozi tu autobus o dużym numerze
ona chodzi na spacery w pola
na ostatni pod lasem przystanek
W ŚWIECIE
w świecie tramwajów
pociągi są aniołami
tory nad torami
wiadukt o zmierzchu
po nasypie toczy się przesłanie
listy w wagonie pocztowym
na każdym znaczek przebity stemplem
w świecie znaczków
zbawieni po śmierci idą do klasera
* * *
dziękujemy za zainteresowanie naszą egzystencją
to mógłby być początek modlitwy
ale naprawdę to ostatnie zdanie
z ogłoszenia społecznego inspektora w sprawie
zgłaszania usterek na terenie internatu
zespołu szkół rolniczych
za czasów mojej młodości
były całkiem inne sytuacje gastronomiczne
to mógłby być początek zwierzeń
doświadczonego kelnera
i rzeczywiście
brakuje mi tu trzeciej części
zakończenia
to mogłaby być uwaga na przykład po obejrzeniu
filmów
wajdy o ludziach z różnych materiałów
ale nie więc tak już
zostanie
za dużo na prozę życia
za mało na wiersz
* * *
jesienią drzewa
wysyłają listy do wdów
oznaczonych na mapie czarnymi krzyżykami
urzędniczki w błyszczących pończochach
stemplują tę korespondencję
tuszem czerwonym jak krew
zimą kałuże kruchymi firankami lodu
chronią się przed wzrokiem młodzieńców
o skłonnościach nieco narcystycznych
wiosną przydrożne rowy
umawiają się z kobietami w kawiarniach
albo w dyskusyjnych klubach filmowych
i opowiadają im historyjki
o kierowcach wielkich ciężarówek
latem krajobraz
nago pozuje do zdjęć
* * *
kilka kartek dalej jest wrzesień
i liście w tragicznym wyborze
przyjąć brąz butwiejącej zieleni
czy wzniecić czerwień owoców wiatru
kilka kartek dalej jest wrzesień
i dzieci chodzą już do nowych szkół
na inne kontynenty w inne kalendarze
wszywamy nasze nowe urojenia
zwyczaje umierają i krwawią numery
identyfikacyjne przyjaciół nie ma
albo są przez mgłę
kilka kartek dalej cień bólu
gryzie się z cieniem zmęczenia
światło pada z boku pod kątem
matowe
I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY
kilka upartych myśli
wciąż wracających pretensji do świata
komuniści
brak cnotliwych kobiet
bałagan w mieszkaniu
psujące się zęby mafia
nieuczciwi sędziowie w konkursach poetyckich
i na piłkarskich boiskach
więc to już na zawsze
zniecierpliwienie zaciśnięte pięści
uśmiech tylko ironiczny nie
przebaczamy i nie prosimy o przebaczenie
zachowujemy pamięć przeszłości choć
musimy patrzeć w przyszłość raczej
się nie rozwijam składam się
z wody i poczucia krzywdy
co może się z tego urodzić
składam się z wody i poczucia krzywdy
a miłość i sztuka
naszym winowajcom
* * *
te dwie kobiety naprzeciw mnie
dziś rano w autobusie
chyba matka i córka
podobały mi się tak samo
miękki uśmiech
świadomy powabu ruch głowy
i praca fryzjera przeciw
rozpuszczonym włosom
które wchodzą w usta przeciw
rzemykom bransoletkom
i niekonieczności stanika
ich kolana stykały się
i tędy właśnie przebiegał fluid
za rok dwa starsza
przestanie przyciągać spojrzenia
a przecież jeszcze przed rokiem
nikt nie brał młodszej poważnie
teraz jest czas
zrównania dnia z nocą
wiosna i jesień latem w autobusie
powoli płynącym na zachód
RAPORT Z OBLEGAJĄCEGO MIASTA
to był dzień w którym miasto
zaatakowało słowami studentek
podobno księgi narodu polskiego
są w porządku
wpadłam na pomysł
żeby zeskanować sobie arystotelesa
z krzyśkiem
musimy jeszcze zrobić poświatowską
a potem jeszcze ta książka na wystawie
awans zawodowy nauczyciela religii
to co tu zapisujemy
poezją zgoda nie jest
ale będziemy zbierać te aluzje
te odłamki i łuski po nabojach słów
coś z nich układać i dopisywać
by wreszcie się okazało
co z księgami pielgrzymstwa polskiego
czy aby czytają je rządni awansu
nauczyciele religii i czy krzysiek
nie zeskanował czasem poświatowskiej
a nade wszystko kto zrobił arystotelesa
patronem oblężenia
|