NAUKA
Uczymy się poezji
od pijanego Gałczyńskiego.
Uczymy się malarstwa
od obłąkanego van Gogha.
Uczymy się muzyki
od głuchego Beethovena.
Uczymy się siebie
w prywatnej krainie intymności,
którą kontroluje
nieodłączny subiektywizm.
Uczymy się od wielkich i małych,
od wyklętych pokoleń,
od dziadów kościelnych.
Nemezis nauczy nas życia.
GŁÓD
Snuje się między drzewami,
podkrada do domostw,
zagląda w oczy,
skacze do gardła.
Niby nie ma go, a jaki skuteczny.
Subtelnie narasta. Pulsuje w skroniach.
Ręce opadają, nogi tracą grunt.
Wraca pamięć.
Spustoszone wsie i miasta.
Martwe twarze wpatrzone w błękit trawy.
Dzieci szukające swoich rodziców.
Brat nędzy czai się obok
naszego miejsca na ziemi.
JAK KROPLA DESZCZU
Januszowi Drzewuckiemu
Widuję ciebie raz w panicznym lęku,
kiedy indziej śniąc inne lądy.
Rodzisz się i umierasz codziennie;
jesteś konsekwentny jak pory roku.
Masz władzę - decydujesz,
karmisz, udzielasz odpustów.
W cierpieniu i bólu
kryjesz swoje credo.
Twoje zaangażowanie w życie
ulotne jest jak kropla deszczu.
Twoje milczenie jest wymowne -
głośniejsze niż równy rytm serc.
Nie jesteś z tego świata,
nie masz nic z boskości.
Nie umiem ciebie nazwać,
więc pozostań białą kartą.
I TYLKO DESZCZ
Poeci nie stoją na wysokości zadania.
Piszą o rozmaitych sprawach
nie przystających do rzeczywistości,
która ich przerasta.
Poeci żywią nadzieję
na nastanie lepszych czasów,
kiedy będą lekarzami dusz.
Poeci mało co rozumieją.
Niewiele nauczyli się
od rozpędzonej historii,
choć mówią, że dają świadectwo,
a słowa nie można zabić.
I tylko deszcz padający w tej chwili
ma rację,
której nikt nie podaje w wątpliwość.
WIELKIE MIASTO
Nie opuścisz mnie widoku wieżowców,
na których tylko sztuczne światło
wyznacza dalszą drogę.
Nie opuścisz mnie przyjacielu,
któremu zostawiłem
ostatnie pieniądze na chleb i mleko.
Wszystko zostało przewidziane.
I nawet samochody zatrzymane przez
czerwone światła dotarły do celu.
Inny oddech dałeś mi Panie.
Żywiłem się nim długi czas.
Dzięki Ci, albowiem odnalazłem Ciebie
w migotaniu świateł, skulonego
na tylnym siedzeniu małego auta.
SUMIENIE
Rzeczy nie mają dusz
i często się psują.
Twoje myśli dają im życie,
choć dla nieba
nie ma to żadnego znaczenia.
W jednostajnym ruchu
solidarnie pokonujecie
bezwładność i siłę tarcia.
Sumienie nie pozwala ci nigdy
ich zabić.
SOBIE - W 38. URODZINY
Nie mogę przegrać,
bo mnie nie ma.
Nie liczę na nic,
więc mam wszystko.
Milczę.
Nieobecni mają rację.
PRZEZROCZYŚCI
Mimochodem przechodzimy do historii.
Zwykli i codzienni wypełniamy szpalty gazet
(bywa, że ktoś weźmie nas za Kościuszkę).
Idealnie przezroczyści
mijamy się na wąskich kładkach.
Towarzyszą nam słowa -
nie zawsze godne i dyplomatyczne.
Uodparniamy się na światło,
które bez znieczulenia dotyka świata.
Rozwijamy nauki.
Złote lata przeżywają
matematyka i leksykologia,
choć i je drąży śmiertelny bakcyl.
Kapitulujemy tylko raz,
gdy już nie mamy innego wyjścia.
Za oknem burza.
TWOJE SŁOWO
Nie ma ciebie bez kilku słów,
których nigdy nie zrozumiesz.
Znasz je od urodzenia,
wypowiesz w chwili śmierci:
Matka, Jerozolima,
miłość, Ateny,
dziecko, Rzym,
twoje słowo.
* * *
Chciałbym się z tobą mylić,
popełniać twoje błędy,
wierzyć w twoje kłamstwa,
żyć w twoim urojonym świecie.
Choć tego po mnie oczekujesz,
prawda jest gdzie indziej
(i nie mam na to wpływu).
|