Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura


ARCHIWUM SYLWETEK MIESIĄCA

KRZYSZTOF SMOCZYK

 

Krzysztof Smoczyk

Poeta urodzony w 1955 roku w Łasku. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Mieszka i pracuje w Łodzi. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Debiutował arkuszem poetyckim Porządki (1979).

Opublikował także: Piękni dwudziestowieczni (1983), I światło w godzinie wizyt (1991), Pływające gniazda (1991), Poza trzepotem zjawień (1995), Z falowaniem traw (1995), Przecieranie oczu (1998). Ostatnio ukazał się Wybór wierszy z lat 1975-2000 (wydawnictwo "Biblioteka" 2001). Jego wiersze były też publikowane w wielu czasopismach krajowych i zagranicznych.


TUTAJ

tutaj granice twojej skóry
w każdej chwili
mogą naruszyć agresorzy

miną lekko zasieki potu
przejdą pod wzniesionym
do przeciwuderzenia krzykiem
ochłodzą sobie czoła
rzęsistym opadem krwi
i nie usłyszą nawet w marszu
trzasku wapiennych umocnień

a przecież twoja skóra
z natury zdaje się jedynie
granicą pokoju i przyjaźni
i gdy obejmuję cię wzrokiem
wierzę że czas
dotknął materię do żywego
aby stała się muzyką

dlatego trzymając twoją rękę
mocno drżę
przed jej nieziemskim pięknem

1980

* * *

ZIEMSKI RÓŻANIEC

niech wiara nie przenosi gór
niech nas przenosi
z dnia na dzień
jak z okrętu na okręt
z tym jednym biletem w dłoni
niech będzie jak miska jedzenia dla psa
co nocą pilnuje naszego progu
niech tajemnicami radosnymi porusza
przez tajemnice bolesne
gdy trzeba wlecze za włosy
i dla tajemnic chwalebnych
z białych prześcieradeł podnosi
tak przez paciorki czasu
po ziemskim różańcu
do nadziei niech cierpliwie prowadzi
niby mądra matka głupich

Marzec 1987

* * *

CZERWONE GROSZKI
Katarzynie

nocą w mojej pamięci
rozjarzył się nagle
bukiet czerwonych groszków
który wczoraj trzymałaś w dłoni
i ujrzałem jak płatki płomyków
sięgają Twoich ust
jak okalają głowę
a Twoje włosy zajmują się od nich
i skręcają w miedziane loki
więc zdawało mi się żeś Ty
Madonna
i że to wstaje święty ogień
by więcej już nie spać
w czerwonych groszkach
gdy trzeba zbawiać świat

Lipiec 1988

* * *

ODYSEJA

najpierw to
co z trudem się wysławia

bełkocze w oceanie gliny
niezdarnie podążając
za symfonią

zygota
blastomery
moruna

dalej o dziwo idzie lżej
nabiera płynnych kształtów

mózg i serce
zarodek
płód

tu czas
na głęboki oddech
nie do pominięcia ból i krew

a gdy ukryte
przechodzi w jawne
i rozumiemy już najmniej

język zaczyna
swój nieposkromiony taniec

odtąd

ecce homo
l' homme
the man
człowiek

nazwany
i wciąż nazywany
będzie obracał się na rożnie świata

podróżnik
z odciętą pępowiną drogi

Marzec 1999

* * *

NIE

nie ma lustra
ani idei piękna
nie zdobi się i nie stara

nic nie wie o zachwycie podróżnego
nie zamierza wstrzymywać mu oddechu
i nie przeczyta jego wiersza

rośnie między torami
pociągi w jedną i w drugą stronę
a ona spokojniejsza niż Budda

nie daje nikomu lekcji olśnienia
nie naucza o daremności ścieżek
niczego nie pragnie wyjaśnić

między torami Kwitnąca Jabłoń
kwietniowa zjawa ponad wszystko
a ich pociągi gubią się w dali

Kwiecień 1998

* * *

WDOWY
Matce

na drutach
zawiązują własny spisek
nawlekają oczka minut
krągłe jak pyszczki żywych jeszcze ryb
i noc w noc
z połyskującym orężem
wychodzą naprzeciw
z wielkiej beli oceanu
odwijają fala za falą
dzielą na włókna
zwijają w kłębki
odkładają nawet wzburzoną pianę
na koronkowe chusteczki
których nie trzeba będzie
przykładać do oczu

Styczeń 1983

* * *

BIAŁA KARTA

wzywa mnie szumiąca biel
przed pierwszym wersetem Księgi
biel która nie ma wyrazu
jak gdyby płynna planeta
co stwarza i zatapia swoje Atlantydy
i w niewiadomej sekundzie obrotu
wstrząśnięta ręka
niczym pisak sejsmografu
rysuje wszystkie znaki wiersza
i nic ponad to

Luty 1990

* * *

KTO MA USZY

on wieje kędy chce
i rozrzuca swoje dziewiąte symfonie
ramy okien przemienia w liry
na szybach jako na bębnach grzmi
a klamki ustępują mu
połyskując i drżąc niby smyczki

wiele mógłby powiedzieć o wietrze
kto odżywia się jego muzyką
w górach powietrza wznosi się i opada
dozwala chmurnym krajobrazom
przesuwać się przed pięcioma zmysłami
aż na skraj widma
niesłyszalnego i bezchmurnego

dlatego jest powiedziane
"kto ma uszy niechaj słucha"
bo nawet wiatr może być mistrzem
pasterzem w drodze na której
zachwycające są ziemskie lekcje
a każda chwila objawień pełna

on może odtąd prowadzić rękę
przez ucho igielne twego pióra
wejdzie do królestwa znaczeń
aby poruszyć je czule
i zawsze inaczej

Marzec 1992

* * *

TULIPAN

on pierwszy
jak kościół otwiera się każdej wiosny
ma lśniącą posadzkę z aksamitnego brązu
obszytą złotym kręgiem błyskawicy
ponad którą rozjarzona kopuła czerwieni
ciemno ożebrowana tam gdzie nakładają się płatki
a o żółtym pręciku kapłanie życia
otoczonym sprężystymi jak strażnicy mieczykami
i o dyskretnie słodkim zapachu
cóż powiedzieć
jak sprostać wszystkiemu
co w jednej chwili doznają zmysły
ile trzeba odwagi aby podnieść oczy
i opuścić aby przenieść je z miejsca
na miejsce zostawiając tyle innych miejsc
tyle bezmiaru bez umiaru i miary
my przybysze z kosmosu nieuwagi
z planety oddalenie
czy zdołamy się zbliżyć
z podziwem i wdzięcznością
czyli poezją i modlitwą
rzuconych w żywy ogrom
pytam z uporem choć może nie potrzebnie
bo mądrość
nie daje się złapać
w siatkę pytań i odpowiedzi
bo miłości
zawsze brak słów
a radość
ich nie potrzebuje

Maj 1997

* * *

PIERZENIE

czy to co słyszę i co widzę
to właśnie jest pierzenie
wielkie pierzenie wiosny
zielony szron zmowa mgieł
jak folie przed zerwaniem
gdy wznosi się reflektor dnia
prosto na gwiazdy drzew
i szum przeciągły rześki wiew
po pęczniejących już kopułach
po szczytach nawałnicy
szus bieg z wróblami wczesny zwiad
co tchu od nowa i pierś w pierś
szukanie tak odgadywanie nie
gdzie jestem ja na żywej liście
i którą mi wypadło być literką
w tej biblii obecności
czy tu czy tam za uchyleniem
jakiego liścia pieczęci ilu
i w którym pąku lub w koronie
czy dobrze widzę-słyszę własne ja
czy jeszcze życia mego brzmi i trwa
to wieczne opierzanie

Kwiecień 2000


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja

  sylwetka miesiąca 
  ARCHIWUM

  Robert T.
  Rutkowski

  Przemysław
  Owczarek

  Przemysław
  Dakowicz

  Barbara Nadgórska
  - Maciejewska

  Monika Mosiewicz

  Maria Duszka 

  Grzegorz Strumyk 

  Piotr Macierzyński 

  Dorota Filipczak 

  Kacper Bartczak 

  Jerzy Jarniewicz 

  Piotr Grobliński 

  Marek Czuku 

  Lucyna Skompska 

  Bogusław Bujała 

  Krzysztof Smoczyk 
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry