Autostrada międzystanowa
W zanadrzach spotkań
nasze piękne twarze
Żyjemy z nimi
jakby nigdy nic
Nowa paleontologia
Wewnątrz pierwszej samotności
jest druga
która nie ma wnętrza bo nikt
nie widział jej całości Wspólnie
nam się uaktywnia w czasie
gdy jesteśmy razem
na zewnątrz naszych myśli
Podchodzimy do siebie z umiarem
i z radością wchodzimy we mgłę
Łagodna ręka świata która chce
nas dotknąć i nie może w zamian daje
niskie temperatury Mróz eksponuje
ciepło które oddajemy Rano
na drzewach będzie szadź Cieszę się
że coś z nas zostanie
Już na ciebie czekam
No dalej
Chodziliśmy do sklepów z lampami
po lampy
i do sklepów papierniczych
po biały papier Tak mijały lata
Nie poznawaliśmy się Tak sprawnie
wszystko się kręciło
Za nami były plaże i góry
wulkan i asfalt
Tyle przypuszczeń udało się nam przepuścić
przez granice
Mrozy wracają
by nas karmić
No dalej powiedz
jaki kiedyś byłem
jaki jeszcze będę i co to ma
do rzeczy
Przecież wiesz
tyle wierszy wyleciało mi z głowy
Ludzkie stworzenia
Końce wieczności zrastały się szybko
Wisława Szymborska
Jest przestronnie Rozmowa
rozpościera płachtę poranka
i rozciera dłonie Dziś będzie
padał śnieg a my będziemy
zostawiać w nim ślady
które znikną
Nasze dachy są spadziste Nasze myśli
są jak żyły
wiążące samoistne
utlenione ściany schroniska
Mgła śpiewa w biegach rzek
i karmi oko radością W szarościach
pozwalamy się nieść Ludzie
w drodze od drzwi do drzwi
A nocą będzie czerwień gwiazd
żeby wszystko jeszcze raz opowiedzieć
pobyć trochę w domu
osiąść w siedzibie mgnienia
od błysku do błysku
Kompletny model komunikacji
Miałeś kilka perspektyw
ale chciałeś miasta które widać
w całości Myślałeś o ulicach spotkanych
w punkcie widzenia lecz gdy inni
wzięli swój udział w chwili
nuta smutku w twoim głosie
wyszła na jaw Cały ty
Rankiem budzimy się do smutku
a silniki nas grzeją Zasoby naturalne
palimy w grudniu na mgłę białą
od ropy od oddechu niebieską
Jesteśmy na skrzyżowaniu miasta
ze świadomością Miasto znika
i świadomość biegnie równolegle
do nas Gdy zmienią się światła ruszy
kompletny model komunikacji
której znaki są bardzo umowne
i odnoszą się do naszej osobności
To działa a cena zależy od wojen
które zawsze mogą wybuchnąć
Przekaz jest wartki i mechaniczny
a uszy mają ściany Nasi rodzice
są krytykami na Antarktyce
Jesteśmy chłodną rodziną Pod niebem
narzędzia lecą z rąk i łamią się
Migracje ptaków nad głową pozostają
moją najwyższą wartością Głęboko
przeżywam swoje ubrania
Dom którego nikt nie zbudował
Jest tak
jakby moje okno
wychodziło na niewidoczny hotel
Bohdan Zadura
Osty i rumianki są niezwykłe Rosną razem
w zrudziałym kamieniu nasypu Niepokoją
patrzących z okien wagonu
którzy nie znają rozmiarów opóźnień
i uparcie przewożą bagaże twarzy
z miasta A do miasta Z Gdy wysiadają
ich myśli zostają w biegu
i piszą się na twoich oczach Cały świat
jest ich pięknym śladem: brzózki
na murach kamienic jak wieże widokowe
nad dalekim lasem i turyści którzy oglądają
pocztówki z miejsc w których są
Wiersz dla osób trzecich
Z kobietą mam okres
Dziwne rzeczy nam się śnią Na przykład
że wszystko nas razem boli Że ból
to sen piękny jak forma
gotowości
Szminkę masz czerwoną
i w pogotowiu
na wspólny wypadek
Nasze życie bierze się z tego
co nam się dzieje w życiu Wiatr
słaby silny bardzo silny
w porywach do gorączki
Straszna pogoda codziennie
prawdę ci powie
że żyje się bez umowy
w burzliwym czasie
i błyskawicznych uśmiechach
Wizje nie nad tą zatoką
Jakie budynki zbudowały zdanie
Jakie meble wykarmiły ciało
Czyje cienie naświetliły zabawę
w myślenie Wystarczy garść słów
wysiana w świat i wschodzą płuca i wątroby
prawdziwe narządy mowy
Mam w głowie kawałki języka
Siedzą i jedzą mnie odkąd tu wsiadłem
Odkąd się na sobie poznałem jestem
nieswój nie twój niczyj nieboski
Jestem z danych składowanych
wśród chrzęstu płynnej wymiany
Na oślep wybierz stronę
w którą można się zapatrzyć
Każda przynosi śmierć i życie Kości
królestwa które rośnie w tobie
gdy król przedłuża polowanie
i ludzie zajmują swoje stanowiska
Spodziewane obroty
Najpierw pomyślałem że jest mi zimno
ale zaraz sobie przypomniałem
że mam na sobie sweter
a na nim czyjeś włosy
Wszystko się kończy
tak dobrze
Domy mediowe
Żeby poznać dobrą kawę niech będzie dom
w którym pije się dużo kawy
Żeby herbata rozlała się jak należy
po ciele niech będą pokolenia
szklanek w oprawkach i zwyczaj
mieszania herbat Przybory
niech wywodzą nas cierpliwie z używek
Niech mówią że trzeba nam czasu
i mnóstwa powtórzeń
by ciała przekazały prawa do słów
|