Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura


ARCHIWUM SYLWETEK MIESIĄCA

KACPER BARTCZAK

 

Kacper Bartczak

Urodzony w Łodzi w 1972 roku. Poeta, krytyk, tłumacz. Pracuje w Instytucie Anglistyki UŁ, gdzie uczy literatury amerykańskiej. Stypendysta Fulbrighta. Prócz literatury interesuje się filozofią.

Opublikował dwa tomy wierszy: Strefa błędów urojonych (Łódź: biblioteka, 2000) i Domy mediowe (Łódź: biblioteka 2003). Jego wiersze drukowała większość pism literackich w kraju. Nie uważa się za poetę pokoleniowego. Tworzy pod różnymi wpływami, po wielu lekturach nie tylko poetyckich, po rozmowach, ale w absolutnej samotności.


Autostrada międzystanowa

W zanadrzach spotkań
nasze piękne twarze

Żyjemy z nimi
jakby nigdy nic


Nowa paleontologia

Wewnątrz pierwszej samotności
jest druga
która nie ma wnętrza bo nikt
nie widział jej całości Wspólnie

nam się uaktywnia w czasie
gdy jesteśmy razem
na zewnątrz naszych myśli
Podchodzimy do siebie z umiarem

i z radością wchodzimy we mgłę
Łagodna ręka świata która chce
nas dotknąć i nie może w zamian daje
niskie temperatury Mróz eksponuje

ciepło które oddajemy Rano
na drzewach będzie szadź Cieszę się
że coś z nas zostanie
Już na ciebie czekam


No dalej

Chodziliśmy do sklepów z lampami
po lampy
i do sklepów papierniczych
po biały papier Tak mijały lata

Nie poznawaliśmy się Tak sprawnie
wszystko się kręciło
Za nami były plaże i góry
wulkan i asfalt

Tyle przypuszczeń udało się nam przepuścić
przez granice

Mrozy wracają
by nas karmić

No dalej powiedz
jaki kiedyś byłem
jaki jeszcze będę i co to ma
do rzeczy

Przecież wiesz
tyle wierszy wyleciało mi z głowy


Ludzkie stworzenia

Końce wieczności zrastały się szybko
Wisława Szymborska

Jest przestronnie Rozmowa
rozpościera płachtę poranka
i rozciera dłonie Dziś będzie
padał śnieg a my będziemy
zostawiać w nim ślady
które znikną

Nasze dachy są spadziste Nasze myśli
są jak żyły
wiążące samoistne
utlenione ściany schroniska

Mgła śpiewa w biegach rzek
i karmi oko radością W szarościach
pozwalamy się nieść Ludzie
w drodze od drzwi do drzwi

A nocą będzie czerwień gwiazd
żeby wszystko jeszcze raz opowiedzieć
pobyć trochę w domu
osiąść w siedzibie mgnienia

od błysku do błysku

Kompletny model komunikacji

Miałeś kilka perspektyw
ale chciałeś miasta które widać
w całości Myślałeś o ulicach spotkanych
w punkcie widzenia lecz gdy inni
wzięli swój udział w chwili
nuta smutku w twoim głosie
wyszła na jaw Cały ty

Rankiem budzimy się do smutku
a silniki nas grzeją Zasoby naturalne
palimy w grudniu na mgłę białą
od ropy od oddechu niebieską
Jesteśmy na skrzyżowaniu miasta
ze świadomością Miasto znika
i świadomość biegnie równolegle

do nas Gdy zmienią się światła ruszy
kompletny model komunikacji
której znaki są bardzo umowne
i odnoszą się do naszej osobności
To działa a cena zależy od wojen
które zawsze mogą wybuchnąć
Przekaz jest wartki i mechaniczny

a uszy mają ściany Nasi rodzice
są krytykami na Antarktyce
Jesteśmy chłodną rodziną Pod niebem
narzędzia lecą z rąk i łamią się
Migracje ptaków nad głową pozostają
moją najwyższą wartością Głęboko
przeżywam swoje ubrania


Dom którego nikt nie zbudował

Jest tak
jakby moje okno
wychodziło na niewidoczny hotel

Bohdan Zadura

Osty i rumianki są niezwykłe Rosną razem
w zrudziałym kamieniu nasypu Niepokoją
patrzących z okien wagonu
którzy nie znają rozmiarów opóźnień

i uparcie przewożą bagaże twarzy
z miasta A do miasta Z Gdy wysiadają
ich myśli zostają w biegu
i piszą się na twoich oczach Cały świat

jest ich pięknym śladem: brzózki
na murach kamienic jak wieże widokowe
nad dalekim lasem i turyści którzy oglądają
pocztówki z miejsc w których są


Wiersz dla osób trzecich

Z kobietą mam okres
Dziwne rzeczy nam się śnią Na przykład
że wszystko nas razem boli Że ból
to sen piękny jak forma
gotowości

Szminkę masz czerwoną
i w pogotowiu
na wspólny wypadek

Nasze życie bierze się z tego
co nam się dzieje w życiu Wiatr
słaby silny bardzo silny
w porywach do gorączki

Straszna pogoda codziennie
prawdę ci powie

że żyje się bez umowy
w burzliwym czasie
i błyskawicznych uśmiechach

Wizje nie nad tą zatoką

Jakie budynki zbudowały zdanie
Jakie meble wykarmiły ciało
Czyje cienie naświetliły zabawę
w myślenie Wystarczy garść słów
wysiana w świat i wschodzą płuca i wątroby
prawdziwe narządy mowy

Mam w głowie kawałki języka
Siedzą i jedzą mnie odkąd tu wsiadłem
Odkąd się na sobie poznałem jestem
nieswój nie twój niczyj nieboski
Jestem z danych składowanych
wśród chrzęstu płynnej wymiany

Na oślep wybierz stronę
w którą można się zapatrzyć
Każda przynosi śmierć i życie Kości
królestwa które rośnie w tobie
gdy król przedłuża polowanie
i ludzie zajmują swoje stanowiska


Spodziewane obroty

Najpierw pomyślałem że jest mi zimno
ale zaraz sobie przypomniałem
że mam na sobie sweter
a na nim czyjeś włosy

Wszystko się kończy
tak dobrze


Domy mediowe

Żeby poznać dobrą kawę niech będzie dom
w którym pije się dużo kawy

Żeby herbata rozlała się jak należy
po ciele niech będą pokolenia

szklanek w oprawkach i zwyczaj
mieszania herbat Przybory

niech wywodzą nas cierpliwie z używek
Niech mówią że trzeba nam czasu

i mnóstwa powtórzeń
by ciała przekazały prawa do słów


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja

  sylwetka miesiąca 
  ARCHIWUM

  Robert T.
  Rutkowski

  Przemysław
  Owczarek

  Przemysław
  Dakowicz

  Barbara Nadgórska
  - Maciejewska

  Monika Mosiewicz

  Maria Duszka 

  Grzegorz Strumyk 

  Piotr Macierzyński 

  Dorota Filipczak 

  Kacper Bartczak 

  Jerzy Jarniewicz 

  Piotr Grobliński 

  Marek Czuku 

  Lucyna Skompska 

  Bogusław Bujała 

  Krzysztof Smoczyk 
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry