Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura


ARCHIWUM SYLWETEK MIESIĄCA

GRZEGORZ STRUMYK
prozaik, poeta, plastyk

 

Sylwetka miesiąca - Grzegorz Strumyk

Liczne publikacje prozy i wierszy w pismach literackich:

"Twórczości", "Nowym Nurcie", "Frazie", "Akcencie", "Pracowni", "Kwartalniku Artystycznym", "Opcjach", "Fa-Arcie", "Studium", "Arkuszu", "Tyglu Kultury".

Stypendysta Ministerstwa Kultury w 2001 r.

Opublikowane książki:

Zagłada fasoli (zbiór opowiadań z grafikami autora), Łódź 1992;

Bezspojrzenie (tom wierszy z fotografiami autora), Łódź 1994;

Kino-lino (powieść), Warszawa 1995;

Podobrazie (proza), Łódź 1997;

Łzy (powieść), Warszawa 2000 (wyróżnienie Fundacji Kultury w edycji 1999 roku., nominacja do "Paszportu polityki");

Pigment (powieść) Wydawnictwo Ruta 2002. (nominacja do "Paszportu Polityki");

Patrzeć i patrzeć (opowiadania), Kraków 2002


* * *

pod słońce

w martwym
zaułku parku
fioletowieje piasek

przez chwilę
chcieliśmy być sami

spojrzałem

tak nie umiem
odwrócić wzroku

zostaliśmy
już dawno
rozdzieleni

* * *

TWARZE

jest ich za mało
albo za dużo
inaczej
niż mogę zapisać
na kartce
lub fotografii.
Zamykam oczy
by lepiej widzieć
jak to się dzieje we śnie.

Mózg widzi
ale też wybiera sobie
to, co widzieć zechce.

* * *

Wyszliśmy z zieleni
i w tym roku
nie mogę się napatrzeć
prześwietlonego lasu
jakby oczy wędrowały
do pierwszego obrazu
zanurzały się w swojej
nie mojej pamięci
oceanu

* * *

Zalane miasta, spalone domy.
Od samego początku siedzimy na drzewie
i wypatrujemy ratunku.
Bezmiar w dole, to samo w górze.
Ręce muszą się trzymać najcieńszej gałęzi.
Jak przy pisaniu, ręce słabną, drzewo rośnie.
Dziś po zachodzie niebo nabrało różowego
oddechu w ołowiu.
O świcie powinno przestać padać.

* * *

A lusterka w pokoju, to nie po to, żeby podglądać.

Ale żeby odbijały to, czego nie widać.

A ty wiesz, że spieszący się i niespieszący, nigdy się nie zatrzymają?

A choinki tak, wymiata się igły choinek sprzed lat.

Ach, ta czystość, zabija znaczenie.

* * *

ZACZEŁO SIĘ

O godzinie 8,11
zaczęło się

powstanie

bombardowanie i serie
nad nami
przewiercanie przebijanie
wymiana
u sąsiadów okien
z drewnianych na plastikowe

proszę żonę by biegła
po środki opatrunkowe
przyniosła wino albo piwo
ale ona jest w kuchni odcięta

od samego rana
się nie słyszymy

* * *

ODDZIAŁ

Jak sosny urosły.

Zdębiałem.

Przyrost jak po wybuchu
a jałowce wielkie jak postacie
przerosły mnie wzrostem i kolorem.

Po raz pierwszy tak zmalałem
w oczach za to urosło.

Postanowiłem zostać dłużej.

To wreszcie
moja opowieść.

Jak partyzant
odkrywam wolność życia w lesie
i dla tej nowej ojczyzny
a nie dla żadnej idei

dam się prędzej zamknąć
niż wykurzyć.

* * *

POBYT

Trafiały się też piękne miejsca,
w promieniu siedemdziesięciu metrów:
wieża, sklep, apteka, cmentarz, plaża.
Dopadał sen w środku dnia,
w którym odnajdywałem ścieżkę,
jaką chciałbym powrócić, skąd przyszedłem.
Najprzyjemniejsze pozostaną jednak wspomnienia
miękkich, ciemnych owoców rozgniatanych językiem
o podniebienie i wchodzenie do wody przy wysokiej fali.
- Wszystko, co robiłem nago.

Mężczyźni i kobiety
mijający w nieskończoność.

Ale brałem też pod uwagę i to,
że co napisałem, nie zostanie zrozumiane,
a czego nie napiszę, zrozumiane zostało już dawno.

W każdym razie miałem dowody na to,
że każdy tekst może zostać wygładzony
do nieskazitelnie gładkiej powierzchni.
A ja jeszcze dziś mogę mówić do słońca, drzewa, kamienia,
a właściwie są to odpowiedzi na ich istnienie.

Może to ślady pierwszej dojrzałej ludzkiej mowy.

Któregoś dnia leżąc na piasku.
- Każda mniejsza rzecz powtórzyła się w większej.

I pewnie tak będzie.

Tak kończył się krótki mój pobyt,
ale co jeszcze mógłbym tu robić.


Z SEZONU

Już prawie po sezonie
ale jeszcze nie do końca.

Na pewno jest ciszej
bo wracamy.

Piasek gładki
ze śladami pod spodem.

Gdybyśmy żyli tak Albo - Albo
a nie Tylko.

Zamiast tracić siły
na porównywanie się z innymi.

To czy udałoby się stworzyć
Wyspę Bezrestrykcyjną?

Życie jest takie
jakim akurat teraz żyję.

Na wyspie
biegłoby na okrągło.

Co innego szukać porównań -
dzięki nim udaje się coś stworzyć.

Z jeszcze innej strony czyste
ziarenka piasku też są pociągające.

Takie ostatnie
obserwacje


MYŚLNIK

                 Grażynie Szymczyk

W powiększających się formatach obrazów i słów
przesłaniających pejzaż nie znajduję prawd.

Odkleja się przebija.

Gdy więcej i głośniej o czymś
to nikt już nie wierzy.

Więcej mówią kropki od traktatów.

To co powie plamka
- to w szczęściu i nieszczęściu jest jasne jak słońce.

W rozchodzącym się znieruchomieniu

najintensywniejszy ruch.


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja

  sylwetka miesiąca 
  ARCHIWUM

  Robert T.
  Rutkowski

  Przemysław
  Owczarek

  Przemysław
  Dakowicz

  Barbara Nadgórska
  - Maciejewska

  Monika Mosiewicz

  Maria Duszka 

  Grzegorz Strumyk 

  Piotr Macierzyński 

  Dorota Filipczak 

  Kacper Bartczak 

  Jerzy Jarniewicz 

  Piotr Grobliński 

  Marek Czuku 

  Lucyna Skompska 

  Bogusław Bujała 

  Krzysztof Smoczyk 
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry