Niestety ludzie
Nie potrafię panować
nad emocjami panować nad emocjami
wystawi mnie ktoś do wiatru
zamykam okno krzyczę pod wodą
potem leżę mokra a oni staja się dobrzy
praktyczni szukają narzędzia
źdźbło kawałek słomki - posmyrają pięty
i po problemie maszeruj dalej
To nie dla mnie
lubię jeździć
pociągami one są jak krzyk
ty w środku siedzisz i jesteś bezpieczna
czytasz panoramę albo "koniec świata
nastąpił w podróży kiedy czytała o sztuce
podawania herbaty"
mogłabym tak jeździć i jeździć
Niestety ludzie
nawet tu w swoich głupich adidasach
gmerają paluchami sennie przy rozporku
"pani za przeproszeniem zamężna"
no nie mogę
wychylam się do Żyrardowa
owiewa mnie
dezodorant Tender breeze
iskry sypią się w oczy
Trzy rozbiory
Usiądź
zdejmiemy te ciuchy, na razie szalik
lekko zakręcam metalowym taboretem, oczy
suną po fiolkach, teraz podkoszulkę
zzujemy buty, trzeba rozciąć
majteczki, nie płacz
Kiedy rozbieramy ją kilka dni później
udaje bezlistne pnącze
należy oderwać je od ściany, zdjąć
fragment kory, zmienić opatrunki
przedostać się płytko pod skórę
Po raz trzeci rozbierzemy ją jeszcze bardziej
zobaczymy pełne zdumienia strzępy
każdy zabierze cząstkę - memento
będzie trzymał przy ustach
wpatrywał się, rzeźbił
ten szachy z chleba
ja - kamienie z wody
Malarz
Rudolfowi Hausnerowi
Na stole papier, batuty pędzli
Po latach krok do tyłu - płótno otwiera oko
stoją oddzieleni od siebie - twórca oraz dzieło
widma przypatrują się sobie
Rudolfowi wydaje się, że nie wyraził
dostatecznie swych doświadczeń i to co jest marną
kopią
będzie uchodzić za prawdziwe
Może chciałby spróbować na nowo
niestety jest śmiertelnie rozczarowany
stworzyciel kapituluje
Oryginały nikną
zostaje to co było pod ręką - kolorowe płótno
jakże skromny nośnik
Mimo to całun ożywa, zaczyna schlebiać naszym
oczom
odwołuje się nie wprost
do powszechnej pamięci
Hemiriada
Teraz odejdź
Że przyszłaś jak stałaś
do mnie który niknąłem
ruchomy niepewny
dziękuję
Ujrzałem
jak w studnię spadają
zielone oczy
i za to
Że padłaś
jak kłoda ja nagle
objąłem cię
w nieprzygotowane ramiona
Wtedy się stałem
pewny - tak trzeba
ręce do pnia przykładać
dane dobra gładzić
Trzeba
drzewa od śmierci ocalać
martwe ożywiać
szczepić
I niech taka nadzieja zostanie100
głów
Jedwabniki
plotą jej fryzurę
Ślimaki wirują wokół
budując dom
Starożytne zakłada ubrania
by uszczęśliwić zmarłych
Ach jakże ci zazdroszczę
piżamo Krystyny
A tobie jak zazdroszczę
podniebienie Krystyny
Mieć Krystynę
gdyby mi wolno było
mieć 100 ramion 100 głów
Jednakże czy jest serce tak małe
by się w nim nie zmieściła
Poeci
Nawet dzikie plemię rosło
z totemem Krystyny
Bo ona uczy szlachetności
cesarz zezwolił
obciąć języki najlepszym donosicielom
Uczy delikatności
poeci całego cesarstwa
przestali pisać poematy
Hojności
znany skąpiec ofiarował
własną wątrobę
Sam jej widok
utopił dworskiego cukiernika
Mędrzec zaś życie poświęca
by wyhodować lotos
dla niej
z cyklu "Sznurowadła i nożyczki"
W łazience
wojna i śmierć
ale dlaczego siku i kupa
tata, zdejmij mnie z nocnika
zero? za dużo wymyśliwałem
mokre to znaczy uważaj uważaj
ale w wannie fajnie jak w brzuchu
mydło w wodzie chce się bawić
od mydła też się brudzi - mydelniczka
a pod skórą w środku, co jest?
krew?, dlaczego kogut nie ma krewi
tylko kości i obiad
a rybom... rybom nie zimno?
sam ortalion?
ryba nie chce oddychać jak normalny człowiek
zycie jest cięszkie
ale oddychać tszeba
Kroki
Co to za pojazd?
"Cicho, to trumna"
A... karawan - po prostu katedra
zaprzężona w konie
ekskomunikacja
Człowiek żyje żyje
I ciach - oddaje wszystkie swoje zarazki do pralni
Na pogrzebie trzeba równo stawiać kroki
Ale nie wolno głośno liczyć
Szkoda, że nie można umrzeć jak mydło w wodzie
Między życiem a śmiercią stoi fotograf
|