Czy komponowania muzyki filmowej trzeba się uczyć? Znani kompozytorzy powiedzą, że latami gromadzili wiedzę i doskonalili warsztat. Jeden z nich -
Krzysztof Knittel - postanowił podzielić się swymi doświadczeniami z młodym pokoleniem kompozytorów. Wspólnie z
Bronisławem K. Przybylskim stworzył w Akademii Muzycznej w Łodzi pierwszy w Polsce program podyplomowych studiów muzyki filmowej, komputerowej i twórczości audiowizualnej. Projekt dostał dofinansowanie z Unii Europejskiej. Na studia do Łodzi ściągnęli najzdolniejsi absolwenci wydziałów kompozycji z całego kraju.
Oprócz poszerzania warsztatu o umiejętności tworzenia muzyki dla potrzeb filmu, teatru, mediów elektronicznych i reklamy studenci nowego kierunku zdobywają wiedzę o realizacji nagrań i montażu cyfrowym dźwięku. Wśród przedmiotów wykładowych znalazły się także współpraca z reżyserem i analiza dzieła filmowego. Jest więc czego się uczyć. Ale o jakości studiów stanowią przede wszystkim pedagodzy. W Łodzi znakomici kompozytorzy przekazują studentom wiedzę praktyczną. To nieocenione skorzystać z doświadczeń najlepszych podczas indywidualnych lekcji, wykładów czy warsztatów.
- Kompozytor powinien wiedzieć, czym jest dobrze zrealizowana ścieżka dźwiękowa w filmie – tłumaczy Krzysztof Knittel. – Dlatego musi uczyć się również realizacji dźwięku. Znakomity amerykański kompozytor Michael Patterson, który w grudniu prowadził u nas warsztaty, jest właśnie autorem takich świetnie zrobionych podkładów muzycznych do filmów animowanych.
Z drugiej strony Krzysztof Knittel, który ma za sobą kompozytorską współpracę z
Piotrem Dumałą,
Danielem Szczechurą,
Markiem Nowickim,
Krzysztofem Kieślowskim,
Krystyną Jandą, twierdzi, że w tej dziedzinie nie ma reguł.
- Robiłem kiedyś muzykę do sztuki
Krzysztofa Bizio, którą w Teatrze Telewizji reżyserowała Krystyna Janda. Po obejrzeniu zarejestrowanego materiału przygotowałem coś, co wydawało mi się właściwe i na pierwszym spotkaniu zaprezentowałem muzykę pani Jandzie. A ona powiedziała: „Ja nic z tego nie rozumiem”. Czułem się obrażony jej reakcją. W złości odbębniłem jej na fortepianie fragment jakiejś melodii i powiedziałem ostro: „Czy tak to sobie pani wyobrażała?” „Właśnie o to chodzi” - wykrzyknęła Janda. I miała rację. Można więc zupełnie nie trafić w oczekiwania reżysera. Tu ważne jest wyczucie sytuacji, treści filmu.
Dlatego bezcenne są uwagi, jakie przekazują studentom reżyserzy:
Filip Bajon,
Maciej Wojtyszko,
Dariusz Jabłoński,
Józef Robakowski i kompozytorzy
Krzesimir Dębski,
Zygmunt Konieczny,
Maciej Zieliński. Może dzięki temu młodzi nauczą się rozstrzygać dylematy, do jakiego stopnia podporządkować się reżyserowi. Bo przecież pisanie muzyki do filmu to praca na zamówienie. Wykładowcy nie dadzą im recepty na wszystko, ale na pewno odpowiednio „namącą” młodym kompozytorom w głowach. Od 12 lutego poprowadzi trzydniowe warsztaty twórcze
Paweł Mykietyn, znany ze współpracy z
Andrzejem Wajdą (
Tatarak),
Małgorzatą Szumowską (
Ono,
33 sceny z życia) i
Krzysztofem Warlikowskim.
Zresztą studenci Podyplomowych Studiów Muzyki Filmowej, Komputerowej i Twórczości Audiowizualnej (16 osób) często sami są wykładowcami na swoich macierzystych uczelniach. Nierzadko są twórcami z niemałym dorobkiem i ważnymi nagrodami międzynarodowymi jak np.
Dobromiła Jaskot z Bydgoszczy.
- Czasem zastanawiam się, czegóż możemy ich nauczyć – wzdycha Krzysztof Knittel. – Możemy im powiedzieć: „ Jesteście dobrzy”. Zygmunt Konieczny na przykład piosenkę do skomponowania im zadał. Mieli dostosować się do treści wybranego wiersza. Ja im zadałem, żeby do znanych filmów animowanych dopisali własną muzykę. W ten sposób stawiamy ich w sytuacji pracy na zamówienie.
Tworzenie ścieżki dźwiękowej umożliwia działające w Akademii Muzycznej w Łodzi Studio Komputerowe Muzyki Elektronicznej (jego szefem od ośmiu lat jest Krzysztof Knittel). Dzięki dotacji z Unii Europejskiej na podyplomowe studia muzyki filmowej udało się zakupić nowoczesny sprzęt za 110 tys. zł i wyposażyć dwa nowe pomieszczenia. Tutaj studenci zapoznają się z najnowszymi programami komputerowymi do edycji dźwięku m.in. Pro Tools HD (5.1 Surround), uczą się pracować ze stołem mikserskim, z mikrofonami, samplerami i urządzeniami do obróbki dźwięku. Tu mogą zrealizować niemal każdy swój pomysł.
- Muzykę tworzą z zarejestrowanych dźwięków instrumentów akustycznych i elektronicznych, instrumentów budowanych przez samych studentów, a nawet z dźwięków wydawanych przez przedmioty codziennego użytku – mówi
Jacek Partyka, prowadzący zajęcia ze studentami w studiu nagraniowym. – Czasem chodzimy po całym budynku akademii, zbierając rozmaite ciekawe dźwięki. Ostatnio rejestrowaliśmy odgłos wody bulgoczącej w szklance. I z tego powstał utwór.
– Kiedy zaczynamy przetwarzać, obrabiać komputerowo naturalny dźwięk, jakim jest np. pstryknięcie palcami, wkraczamy na teren muzyki elektronicznej – Krzysztof Knittel mówi o nazwie i możliwościach studia. - Studenci zaproponowali mi niedawno jakąś frazę zagraną przez Leszka Możdżera. Pianista, zanim zaczął grać, „nabił” rytm, pstrykając palcami. Powiedziałem: „bardzo pięknie, ale czy nie moglibyście ograniczyć się do samego pstryknięcia”. Nie wiedzieli, o co mi chodzi. A ja im pokazałem, jak z tego jednego pstryknięcia zrobić cały utwór.
Na początku jest rozmowa, plan kompozycji, rysunek. Programy komputerowe mogą pomóc, ale najważniejszy jest talent i wyobraźnia. Liczy się dobry pomysł. Zdolności i weny twórczej studentom podyplomowych studiów muzyki filmowej z pewnością nie brakuje. Mają też gdzie realizować swoje projekty, wspierani przez najlepszych wykładowców. Pozostaje tylko czekać na wspaniałe efekty ich pracy.
Popatrz i posłuchaj
-
Katarzyna Maryniak (ASP) i Grzegorz Duchnowski (AM),
Ósmy dzień tygodnia (fragm.)
Utwór audiowizualny powstał we współpracy pomiędzy Pracownią Fotografii Wydziału Edukacji Wizualnej ASP i Studiem Komputerowym Muzyki Elektronicznej AM w Łodzi.
Akademia Muzyczna, ul. Gdańska 32